Gigant telekomunikacyjny zwalnia masowo. Co piąty pracownik traci pracę

Masowe redukcje zaskoczyły związki zawodowe

Telekomunikacyjny potentat ponownie redukuje zatrudnienie we Francji. Skala ostatnich cięć zaskoczyła nawet organizacje związkowe. Firma ogłosiła nowy program odejść, który dotknie setki osób z kluczowych centrów badawczo-rozwojowych.

To już trzecia fala zwolnień w ciągu zaledwie trzech lat. Zmęczenie wśród pracowników i ich przedstawicieli jest coraz bardziej widoczne.

Trzecia fala w ciągu trzech lat

Francuski oddział Nokii zatrudnia obecnie około 2 300 osób. To o 300 mniej niż na początku 2024 roku. Nowy plan zakłada odejście kolejnych 421 pracowników, co stanowi około 18 procent wszystkich zatrudnionych w kraju.

Cały proces ma zostać zakończony do końca czerwca 2026 roku. Jedna firma, trzy następujące po sobie programy redukcji miejsc pracy w trzy lata i niemal co piąty pracownik stoi w obliczu perspektywy utraty zatrudnienia.

Porozumienie w sprawie programu podpisało kierownictwo firmy wraz z dwoma związkami zawodowymi CFDT i CFE-CGC. Dokument czeka jeszcze na zatwierdzenie przez urząd pracy, ale dla wielu pracowników to wyraźny sygnał zbliżających się trudnych miesięcy.

Największe cięcia w centrum pod Paryżem

Redukcje nie są rozłożone równomiernie. Największy cios otrzyma ośrodek w regionie Paris-Saclay, który straci 343 miejsca pracy. To właśnie tam koncentruje się znaczna część działalności badawczej i projektowej Nokii we Francji, szczególnie w obszarze zaawansowanych technologii sieciowych.

Drugi kluczowy ośrodek w bretońskim Lannion pożegna się z 78 pracownikami. Obie lokalizacje mają strategiczne znaczenie dla francuskich działań telekomunikacyjnych firmy. Dalsze redukcje budzą więc pytania o przyszłość lokalnych kompetencji inżynierskich.

Zestawienie planowanych odejść

  • Paris-Saclay: 343 miejsca pracy
  • Lannion: 78 miejsc pracy
  • Łącznie: 421 miejsc pracy

Formalnie dobrowolne, w rzeczywistości masowe zwolnienia

Nokia wykorzystuje procedurę tzw. zbiorowych porozumień o odejściu, które we Francji funkcjonują jako alternatywa dla klasycznych zwolnień grupowych. Technicznie rzecz biorąc, pracownik sam składa wniosek o odejście, firma go akceptuje i wypłaca ustaloną odprawę.

Pracownicy rozważający ten krok mają czas na decyzję do końca pierwszej połowy 2026 roku. Nie muszą przy tym wykazywać trudnej sytuacji osobistej ani ekonomicznej. Wystarczy zgoda obu stron.

Z punktu widzenia kierownictwa to elastyczne narzędzie restrukturyzacji. Z perspektywy pracowników to proces tworzący atmosferę niepewności i poczucie, że miejsca pracy nie są stałe.

Odmłodzenie zespołu czy wycofanie się z Francji?

Niektórzy przedstawiciele związków zawodowych starają się znaleźć w tym procesie pozytywne aspekty. Jeden z delegatów CFE-CGC wskazuje, że program może ułatwić odejście osobom z długim stażem, które rozważały wcześniejsze zakończenie kariery lub zmianę ścieżki zawodowej.

Według niego firma w ten sposób odmładza strukturę i uwalnia miejsce dla nowych kompetencji. Nawet on jednak przyznaje, że wiadomość o likwidacji setek miejsc pracy nigdy nie jest dobra dla zatrudnionych.

W wielu zespołach panują obawy, że kolejne projekty badawcze zostaną przeniesione do tańszych lokalizacji, a francuskie centra stopniowo stracą swoje znaczenie. Podobny trend jest zresztą widoczny u innych koncernów technologicznych, które od lat ograniczają koszty w Europie Zachodniej.

CGT mówi dość i odmawia współpracy

Nowy plan redukcji wywołał zdecydowaną reakcję jednego z głównych związków zawodowych CGT. Organizacja uczestniczyła w dwóch poprzednich rundach dobrowolnych odejść, teraz jednak odmawia podpisania porozumienia.

W komunikacie przesłanym pracownikom związek pisze o strategii demontażu zatrudnienia, która ma służyć wyłącznie poprawie wskaźników finansowych bez rzeczywistej debaty o długoterminowej wizji działalności we Francji.

Związkowcy podkreślają, że jeśli firma co roku wraca do tego samego mechanizmu, oznacza to, że głębsze problemy biznesowe nie zostały rozwiązane. Ich zdaniem kierownictwo szuka łatwego sposobu obniżenia kosztów zamiast jasno określić, w jakich obszarach chce rozwijać działalność, a z których zamierza się wycofać.

Wyczerpanie przez ciągłą niepewność

Dla pracowników francuskiej części Nokii życie w cieniu kolejnych planów redukcji stało się normą. W wielu zespołach widoczny jest spadek motywacji i rosnące poczucie tymczasowości.

Osoby o najsilniejszych kompetencjach technicznych coraz częściej rozglądają się za stabilniejszym pracodawcą. Dla firmy oznacza to ryzyko utraty kluczowych ekspertów:

  • Starszy inżynier rozważa odejście w ramach programu i przejście do mniejszego producenta
  • Specjalista od sieci 5G otrzymuje oferty z sektora cyberbezpieczeństwa
  • Młodsi pracownicy rozważają przeniesienie się do innych krajów w ramach struktur firmowych

Takie decyzje rzadko pojawiają się w oficjalnych statystykach, ale znacząco wpływają na rzeczywiste możliwości prowadzenia projektów badawczych. Zespoły, które właśnie zostały zredukowane, muszą utrzymać tempo pracy przy mniejszej liczbie ludzi.

Francja jako poligon doświadczalny zmian w telekomunikacji

Opisany przypadek dobrze ilustruje szerszy trend w branży telekomunikacyjnej. Operatorzy i dostawcy urządzeń sieciowych starają się obniżać koszty po ogromnych inwestycjach w infrastrukturę 5G i jednocześnie reagować na ostrą konkurencję azjatyckich producentów.

Kraje o wysokich kosztach pracy, takie jak Francja, stają się w tej konstelacji szczególnie podatne na zagrożenia. Tamtejsze prawo pracy jednocześnie zapewnia firmom specyficzne narzędzia, jak właśnie zbiorowe porozumienia o odejściu.

Dla kierownictwa to sposób na rozłożenie procesu redukcji w czasie i uniknięcie medialnie głośnych zwolnień grupowych. Dla związków to trudny kompromis między ochroną pracowników a akceptacją nieuniknionych zmian w sektorze.

Co ta sytuacja mówi polskiemu czytelnikowi

Historia francuskiej Nokii jest sygnałem, że nawet wysoko wykwalifikowane miejsca pracy w technologiach nie dają pełnej gwarancji bezpieczeństwa. Zagrożone stają się nie tylko stanowiska w produkcji czy logistyce, ale również w badaniach, projektowaniu i rozwoju oprogramowania.

Warto zwrócić uwagę na dwie rzeczy. Po pierwsze, firmy coraz częściej przenoszą część procesów do krajów o niższych kosztach, w tym do Europy Środkowej i Wschodniej. Po drugie, nawet tam, gdzie stosuje się miękkie formy redukcji, wpływ na lokalne gospodarki może być bardzo odczuwalny.

Znika nie tylko konkretne miejsce pracy, ale całe kompetencje, które potem trudno odbudować. Z perspektywy pracownika rośnie znaczenie elastyczności zawodowej i gotowości do zmiany branży. Z punktu widzenia państw natomiast potrzeba aktywnej polityki przemysłowej.

Author

  • Agnieszka Komorowska to polska blogerka DIY, która dzieli się pomysłami na rękodzieło, dekoracje i praktyczne rozwiązania do domu.

Scroll to Top