Dlaczego ziemniaki nie są wrogiem sylwetki i czego o nich nie wiesz

Ziemniaki w Polsce to podstawa – a mimo to wiele osób się ich boi

Ziemniaki od zawsze należą do fundamentów polskiej kuchni, a jednak podczas odchudzania często jako pierwsze lądują na liście zakazanych produktów. Od dziesięcioleci krąży mit o pustych kaloriach i szkrobowej bombie, tymczasem naukowe spojrzenie na skład tej bulwy ujawnia coś zupełnie innego.

Kiedy przyjrzysz się bliżej wartościom odżywczym ziemniaków, szybko okazuje się, że problem nie tkwi w samej bulwie. Winowajcą jest ilość tłuszczu dodawanego podczas przyrządzania oraz ciężkie sosy, które często im towarzyszą.

Ile kalorii mają ziemniaki i z czym można je porównać

Podstawowy fakt obalający mit o tyciu od ziemniaków jest zaskakujący: gotowana bulwa ma naprawdę niewiele energii. 100 gramów gotowanych ziemniaków dostarcza średnio około 75 kilokalorii. Dla porównania – taka sama porcja gotowanego makaronu zawiera zazwyczaj od 130 do 150 kilokalorii, a ryż nawet około 120 do 130 kilokalorii.

Różnica staje się jeszcze bardziej wyraźna, gdy spojrzysz na talerz w codziennym życiu. Ziemniaki wizualnie zajmują więcej miejsca niż makaron czy kasza przy podobnej liczbie kalorii. Dzięki temu łatwiej się nasycić mniejszą ilością energii – co w diecie redukcyjnej ma ogromne znaczenie.

Ziemniaki mają niską gęstość energetyczną w porównaniu z innymi skrobiowymi dodatkami, a jednocześnie bardzo dobrze sycą dzięki objętości i zawartości wody. Niemal 80 procent masy ziemniaka stanowi woda – to właśnie dlatego są tak skuteczne w kontrolowaniu apetytu.

Specjaliści ds. żywienia podkreślają, że sama bulwa nie jest żadnym wrogiem sylwetki. Wręcz przeciwnie – może być sprzymierzeńcem podczas odchudzania, jeśli odpowiednio ją przygotujesz i połączysz z innymi składnikami. Kaloria za kalorii ziemniak zapewnia lepszy stosunek sytości niż wiele innych popularnych dodatków do dań.

Co tak naprawdę zawiera bulwa ziemniaka i dlaczego to nie są puste kalorie

Ziemniaki, wbrew powszechnemu przekonaniu, to całkiem solidny pakiet składników odżywczych. Poza wspomnianymi 80 procentami wody zawierają przede wszystkim złożone węglowodany, niewielką ilość białka, błonnik oraz szereg mikroelementów.

Witamina C należy do najważniejszych substancji w ziemniakach – jedna porcja może pokryć znaczną część dziennego zapotrzebowania, pod warunkiem że nie przegotowujesz bulw. Witaminy z grupy B wspierają układ nerwowy i metabolizm energetyczny. Potas odgrywa istotną rolę w funkcjonowaniu serca i regulacji ciśnienia krwi. Błonnik znajduje się przede wszystkim w skórce, a także w postaci tak zwanej skrobi opornej.

Właśnie skrobia oporna zasługuje na osobne wyjaśnienie – dzięki niej ziemniaki mogą korzystnie wpływać na mikrobiotę jelitową i poziom glukozy we krwi. Podczas gotowania skrobia pęcznieje i staje się łatwiej strawna. Jeśli jednak ugotowane ziemniaki ostygną, część tej skrobi przekształca się w skrobię oporną, która działa w organizmie podobnie jak błonnik.

Wystudzone ziemniaki dostarczają więc skrobię oporną, która odżywia pożyteczne bakterie jelitowe i może łagodzić gwałtowne skoki poziomu cukru we krwi. Dlatego sałatka ziemniaczana z gotowanych i wystudzonych bulw inaczej wpływa na glikemię niż świeżo rozgniecione gorące puree z masłem.

Czy ziemniaki podczas odchudzania to sprzymierzeniec czy sabotażysta

Osoby na diecie redukcyjnej często wykreślają ziemniaki jako pierwsze. A tymczasem to jedno ze skrobiowych dań, które naprawdę może pomóc w kontrolowaniu apetytu. Wysoka zawartość wody i znaczna objętość porcji wywołują uczucie sytości przy stosunkowo niskiej liczbie kalorii.

Ziemniaki to również dobry sposób na ograniczenie podjadania między posiłkami. Talerz z porcją bulw, kawałkiem chudego mięsa lub ryby i solidną porcją warzyw sprawia, że wieczorem rzadziej ciągnie do szafki z przekąskami. Dietetycy zalecają łączenie ziemniaków z białkiem i warzywami bogatymi w błonnik właśnie ze względu na długotrwałe uczucie nasycenia.

W praktyce o tym, czy ziemniaki „pomagają” czy „szkodzą” w diecie, decyduje ilość dodanego tłuszczu i sosów. Kilka gotowanych bulw z jogurtowym dresingiem i ziołami ma zupełnie inną wartość niż ta sama porcja smażona na głębokim tłuszczu i polana masłem. Badacze wielokrotnie podkreślają, że sposób przyrządzania ma większy wpływ na zdrowie niż sama surowa substancja.

  • Łącz ziemniaki z porcją białka – dorsz, pierś z kurczaka, jajka lub rośliny strączkowe
  • Dodaj na talerz dużą ilość nieskrobiowych warzyw, takich jak brokuły, papryka czy szpinak
  • Używaj niewielkiej ilości dobrego tłuszczu, na przykład oliwy z oliwek do sałatki ziemniaczanej
  • Unikaj ciężkich sosów na bazie śmietany lub sklepowego majonezu
  • Pozwól gotowanym ziemniakom ostygnąć, jeśli chcesz wykorzystać je do sałatki
  • Gotuj ziemniaki w skórce, by zachować maksimum witamin i minerałów
  • Urozmaicaj skrobiowe dodatki w ciągu tygodnia – kasza, brązowy ryż, quinoa
  • Kontroluj wielkość porcji – dwie mniejsze bulwy z większą ilością warzyw lepiej niż trzy duże

Kiedy z ziemniakami warto zachować ostrożność i kto powinien uważać

Nie każdy organizm reaguje na ziemniaki tak samo. Osoby z wrażliwym układem pokarmowym, zwłaszcza przy zespole jelita drażliwego, niekiedy zgłaszają wzdęcia lub dyskomfort po większych porcjach. Dzieje się tak głównie ze względu na znaczną zawartość skrobi, która może wywoływać dolegliwości trawienne.

U diabetyków liczy się nie tylko ilość ziemniaków, ale cały kontekst posiłku. Ziemniaki jedzone samodzielnie wywołują szybszy wzrost poziomu glukozy niż wtedy, gdy pojawią się obok białka, warzyw i zdrowych tłuszczów. Lekarze zalecają diabetykom monitorowanie odpowiedzi glikemicznej po konkretnych kombinacjach pokarmów.

Takie zestawienie składników zwalnia trawienie, co przekłada się na łagodniejszą krzywą glikemiczną po posiłku. Specjaliści ds. żywienia podkreślają, że ziemniaki jedzone w izolacji mają wyższy indeks glikemiczny niż ziemniaki w ramach zbilansowanego posiłku z tłuszczami i białkami.

Jak sposób przyrządzania całkowicie zmienia wpływ ziemniaków na zdrowie

Sama bulwa jest stosunkowo lekkim produktem. Problem zaczyna się w momencie, gdy trafia do frytkownicy lub na patelnię z grubą warstwą tłuszczu. Każdy kęs zawiera wtedy nie tylko skrobię, ale również dużą ilość kalorii z tłuszczu, często o niekorzystnym składzie kwasów tłuszczowych.

Gotowany ziemniak z wody to produkt dietetyczny. Frytki z głębokiego oleju to zupełnie inna historia – choć obie wersje powstają z tej samej surowiny. Różnica w wartości kalorycznej może być trzy- lub czterokrotna. Dietetycy ostrzegają, że smażenie w gorącym oleju nie tylko zwiększa kaloryczność, ale może też generować niepożądane substancje, takie jak akrylamid.

Najzdrowsze metody przyrządzania ziemniaków obejmują gotowanie w całości, najlepiej w skórce, ponieważ kórka chroni witaminy przed wypłukiwaniem do wody. Gotowanie na parze to delikatna metoda pozwalająca zachować więcej składników odżywczych. Pieczenie w piekarniku – całych bulw lub pokrojonych na kawałki – z odrobiną oliwy z oliwek i ziołami, należy do popularnych zdrowszych wariantów.

Sałatka ziemniaczana z gotowanych i wystudzonych bulw, z dodatkiem warzyw i lekkiego dresingu na bazie oleju lub jogurtu, dostarcza skrobi opornej i wielu innych korzyści. Według badań taki sposób przyrządzenia może obniżyć indeks glikemiczny ziemniaków nawet o 25 procent w porównaniu z konsumpcją gorących bulw.

Skąd bierze się zła reputacja ziemniaków i jak to zmienić

W świadomości wielu osób ziemniaki zlały się w jedno z frytkami, plackami smażonymi na oleju czy chipsami z torebki. To właśnie te potrawy odpowiadają za skok kalorii i tłuszczu, a nie sama bulwa. W restauracjach często dochodzi jeszcze majonez, ser, śmietana – i nagle niewinna przystawka do obiadu zamienia się w kaloryczną bombę.

Znaczenie ma też wielkość porcji. Duża góra puree z obfitością masła obok tłustego mięsa i sosu to zupełnie inne danie niż skromna porcja gotowanych ziemniaków z filetem z kurczaka i listkami sałaty. Doradcy żywieniowi wskazują, że kontekst spożycia odgrywa kluczową rolę w ocenie jakiegokolwiek produktu spożywczego.

Jak mądrze włączyć ziemniaki do codziennej diety? Najprostsza strategia polega na traktowaniu ich jako jednej z możliwych skrobiowych opcji, a nie jedynego filaru obiadu. Zamiast trzech dużych bulw możesz wziąć dwie mniejsze i dodać więcej warzyw. W ciągu tygodnia warto naprzemiennie sięgać po ziemniaki, kaszę, brązowy ryż lub fasolę.

Doskonale sprawdzają się też dania jednogarnkowe, w których ziemniaki są tylko jednym ze składników całości – gulasze z warzywami, pieczone warzywa korzeniowe czy zupy z dodatkiem ziemniaków. W takich przepisach łatwo utrzymać rozsądną porcję, a posiłek mimo to długo syci. Dieta oparta na różnorodnej kombinacji dodatków dostarcza szerszego spektrum składników odżywczych niż powielanie tych samych produktów.

Warto wspomnieć o jeszcze jednym aspekcie – sposobie spożywania. Ziemniaki zjedzone szybko, w pośpiechu, w formie frytek z ketchupem przed telewizorem działają inaczej niż spokojny obiad, przy którym bulwa pojawia się obok warzyw i źródła białka. Ten sam produkt, inne okoliczności i nawyki – zupełnie odmienny efekt dla zdrowia i sylwetki.

Author

  • Agnieszka Komorowska to polska blogerka DIY, która dzieli się pomysłami na rękodzieło, dekoracje i praktyczne rozwiązania do domu.

Scroll to Top