Dlaczego mikroby z pustyń i lodowców zmieniają zasady poszukiwania życia w kosmosie

Mikroskopijni bohaterowie na granicy możliwości biologicznych

Współcześni naukowcy coraz rzadziej spoglądają wyłącznie w teleskopy. Coraz częściej wpatrują się w mikroskopy, obserwując organizmy zamieszkujące najbardziej nieprzyjazne zakątki Ziemi. To właśnie te bakterie wyznaczają nowe kierunki w astrobiologii i podpowiadają, czego szukać na Marsie czy lodowych księżycach.

Ekstremoficzne mikroorganizmy przeżywają tam, gdzie wszystko inne ginie. Potrafią egzystować w kwasie, znoszą dawki promieniowania śmiertelne dla człowieka i nie rozpadają się w temperaturach, w których większość białek dawno ulega koagulacji. Te mikroby żyją na samej granicy tego, co biologicznie możliwe — i stają się dziś kluczowymi narzędziami zarówno dla nauki, jak i przemysłu.

Ze skraju nauki do centrum poważnych badań

Przez wiele lat uchodziły za ciekawostkę z obrzeży biologii. Występują w kominach hydrotermalnych na dnie oceanów, w gorących źródłach Yellowstone, w lodowcach Antarktydy, w silnie zasolonych jeziorach oraz w skałach kilka kilometrów pod powierzchnią. Teraz jednak stały się bohaterkami bardzo poważnych badań naukowych.

Zespół badaczy, którego wyniki opublikował czasopismo Frontiers in Microbiology, pokazuje, że organizmy te mogą jednocześnie wspierać ochronę ziemskiej biosfery i pomagać w poszukiwaniu życia poza naszą planetą. To zmiana perspektywy, która ma daleko idące konsekwencje.

Ekstremofil produkują wyspecjalizowane enzymy, które zachowują funkcję tam, gdzie zwykłe białka dawno ją tracą. Są to naturalne narzędzia przystosowane do ekstremalnych temperatur, ciśnień i składu chemicznego środowiska — naukowcy określają je mianem ekstremoenzymów. To właśnie dzięki jednemu z nich — termostabilnej polimerazie DNA z bakterii żyjącej w gorących źródłach Yellowstone — możliwy jest dziś powszechnie stosowany test PCR.

Jak mikroby z piekła pomagają w pralni i przy produkcji biopaliw

Choć brzmi to jak science fiction, ślady tej mikroarmii mamy w naszych domach. Enzymy pochodzące z ekstremofili zwiększają skuteczność proszków do prania i umożliwiają efektywne pranie w niższych temperaturach. Przekłada się to na mniejsze zużycie energii, niższe rachunki za prąd i redukcję emisji dwutlenku węgla.

Inne szczepy mikroorganizmów doskonale radzą sobie z rozkładem twardych resztek roślinnych. Dzięki temu proces przekształcania odpadów rolniczych w biopaliwa staje się prostszy i tańszy. Zamiast spalać słomę czy inne pozostałości, można z nich wytwarzać płynne paliwa o znacznie mniejszym śladzie węglowym.

Szczególnie imponujące są mikroby zdolne do wiązania i przekształcania metali ciężkich — zarówno w warunkach laboratoryjnych, jak i terenowych. Dotyczy to między innymi:

  • rtęci — skrajnie toksycznej, osadzonej w glebach i osadach dennych
  • kadmu i ołowiu — niebezpiecznych dla układu nerwowego i krwiotwórczego
  • chromu i niklu — często obecnych w odpadach przemysłowych
  • arsenu — rakotwórczego półmetalu powszechnego w skażonych wodach
  • miedzi — szkodliwej dla roślin i zwierząt w nadmiernych stężeniach
  • cynku — toksycznego przy długotrwałym działaniu wyższych dawek

Zdolności te wykorzystuje się w bioremediacji, czyli oczyszczaniu skażonych terenów przy użyciu żywych organizmów zamiast ciężkiej chemii. Zamiast wywozić tysiące ton gleby na specjalistyczne składowiska, można kontrolowanie wprowadzić odpowiednio dobrane bakterie i grzyby.

Jak naukowcy okiełznali mikroby za pomocą modeli komputerowych i edycji genów

Istnieje jeden zasadniczy problem: wielu ekstremofili nie można łatwo hodować w standardowym laboratorium. Organizmy przyzwyczajone do ciśnienia panującego kilka kilometrów pod wodą lub do silnych kwasów zwyczajnie nie czują się dobrze w kolbach na laboratoryjnym stole.

Dlatego badacze coraz częściej sięgają po narzędzia biologii syntetycznej i modelowania komputerowego. Zamiast fizycznie odtwarzać warunki z dna oceanu, tworzą precyzyjne modele metaboliczne całych komórek — tzw. GEM (genome-scale metabolic models). Symulacje GEM pozwalają sprawdzić, jak mikroorganizm zareaguje na zmianę genu lub składu pożywki, zanim naukowiec wykona choćby jeden realny eksperyment.

Łącząc te modele z technikami precyzyjnej edycji genów, takimi jak CRISPR, zespoły badawcze modyfikują bakterie w bardzo ukierunkowany sposób. Można na przykład wzmocnić szlak metaboliczny odpowiedzialny za produkcję określonej substancji chemicznej, wyciszyć gen odpowiedzialny za wytwarzanie toksyn albo dodać geny pochodzące z innego ekstremofila, aby zwiększyć odporność na temperaturę lub zasolenie.

Efektem są mikrofabryki produkujące nowe antybiotyki, biodegradowalne materiały czy precyzyjne katalizatory chemiczne. Wszystko to w warunkach znacznie przyjaźniejszych dla środowiska niż klasyczny przemysł chemiczny. Naukowcy z Uniwersytetu w Maryland zaprezentowali niedawno zmodyfikowany szczep Deinococcus radiodurans, który potrafi rozkładać resztki plastiku nawet przy wysokim poziomie napromieniowania.

Co łączy gorące źródła z powierzchnią Marsa

Kluczowa część prac tego zespołu dotyczy zastosowania zdobytej wiedzy poza naszą planetą. Ekstremofil zamieszkują między innymi silnie zasolone jeziora, głębokie jaskinie, podlodowcowe środowiska oraz wulkaniczne fumarole. Wielu astrobiologów uznaje takie miejsca za naturalne analogi środowisk pozaziemskich.

Mars, Europa (księżyc Jowisza) czy Enceladus (księżyc Saturna) to obiekty, gdzie panują ekstremalne warunki: niskie temperatury, silne promieniowanie, brak tlenu, wysokie zasolenie, a niekiedy nawet podpowierzchniowe oceany. Brzmi znajomo? Dla wielu ziemskich ekstremofili — zupełnie normalnie.

Jeśli bakteria na Ziemi potrafi żyć w ciemnej, gorącej szczelinie wulkanicznej bez dostępu do tlenu i światła, rośnie szansa, że gdzieś w podobnym kosmicznym środowisku również pojawiły się proste formy życia. Badacze uczą się więc rozpoznawać ślady, jakie takie organizmy pozostawiają: zmiany w składzie chemicznym skał, charakterystyczne wzorce izotopowe, specyficzne cząsteczki organiczne. Na tej podstawie projektuje się instrumenty dla łazików i sond kosmicznych, a także strategie pobierania próbek.

NASA planuje w ramach misji Mars Sample Return wykorzystać spektrometry zaprojektowane właśnie w oparciu o badania ekstremofil nych kolonii w chilijskiej pustyni Atacama. Europejska Agencja Kosmiczna ESA testuje natomiast urządzenie wiertnicze na lodowcu Vatnajökull w Islandii, gdzie mikrobiolodzy zidentyfikowali bakterie żyjące w warunkach zbliżonych do tych panujących na księżycu Europa.

Jak mikroby zmieniają zasady projektowania misji kosmicznych

Analiza ekstremofili wpływa na wiele etapów planowania misji. Wybór miejsca lądowania priorytetowo traktuje regiony przypominające znane ziemskie jeziora solne, lodowce lub obszary wulkaniczne. Konstrukcja instrumentów przebiega tak, aby spektrometry i mikroskopy potrafiły wykrywać subtelne zmiany składu chemicznego charakterystyczne dla aktywności mikroorganizmów.

Strategia pobierania próbek ewoluuje w kierunku głębszych wierceń pod powierzchnię, gdzie skały i lód lepiej chronią ewentualne komórki przed promieniowaniem kosmicznym. Inżynierowie z Kalifornijskiego Instytutu Technologicznego zaprojektowali robotyczne ramię zdolne wiercić do trzech metrów pod powierzchnię Marsa — zainspirowane badaniem bakterii z głębokich odwiertów na Grenlandii.

Na podstawie danych z badań ekstremofili powstają też tzw. priorytetowe biosygnatury — zestawy cech szczególnie wartych obserwacji podczas przyszłych misji. Celem nie jest abstrakcyjne poszukiwanie życia w ogóle, lecz bardzo konkretnych wzorców znanych z ekstremalnych ekosystemów na Ziemi. Badacze z Uniwersytetu w Edynburgu opracowali bazę danych zawierającą ponad dwieście chemicznych markerów typowych dla metabolizmu ekstremofil nych archeonów.

Czego ekstremofil uczą nas o możliwościach życia w całym wszechświecie

Badania tych niezwykłych mikroorganizmów prowadzą do niekomfortowego pytania: czy nasze klasyczne rozumienie życia nie jest zbyt wąskie? Szkolna biologia przyzwyczaiła nas do przekonania, że organizmy potrzebują umiarkowanej temperatury, wody w stanie ciekłym i względnie łagodnego środowiska. Tymczasem nowo odkrywane szczepy to przekonanie konsekwentnie obalają.

Wulkaniczne jeziora o pH porównywalnym z kwasem z akumulatora samochodowego, lodowce, gdzie woda praktycznie nie topnieje, albo solanki tak gęste, że niszczyłyby większość komórek — dla części mikroorganizmów są to zupełnie komfortowe biotopy. Oznacza to, że w Układzie Słonecznym może istnieć znacznie więcej nisz, w których warto poszukiwać sygnałów biologicznych.

Ta zmiana myślenia wpływa też na projektowanie przyszłych teleskopów kosmicznych i misji badawczych poza Układem Słonecznym. Poszukując planet podobnych do Ziemi, naukowcy coraz częściej biorą pod uwagę szerszy zakres temperatur, składów atmosfery i geologii niż jeszcze dziesięć lat temu. Teleskop James Webb Space Telescope aktywnie mapuje egzoplanety o wysokich stężeniach metanu i siarkowodoru — gazów powiązanych z aktywnością ekstremofil nych mikroorganizmów.

Dlaczego ekstremofil są kluczowe także dla rozwiązania kryzysu klimatycznego

Temat brzmi kosmicznie, ale bardzo silnie wiąże się z problemami tu i teraz. Zmieniający się klimat, rosnące zanieczyszczenie powietrza i gleby oraz rosnące zapotrzebowanie na energię wymagają nowych rozwiązań technologicznych. Mikroorganizmy wytrzymujące temperatury i zasolenie, które mogą stać się powszechniejsze w nadchodzących dekadach, oferują naturalne narzędzia adaptacji.

Dzięki nim można projektować linie produkcyjne przystosowane specjalnie do trudniejszych warunków — na przykład dla suchych regionów pozbawionych dobrej jakości wody. Możliwość pracy przy niższych temperaturach lub większej zmienności parametrów sprawia, że procesy przemysłowe stają się bardziej elastyczne. Firma Novozymes sprzedaje już dziś enzymy z ekstremofili dla przemysłu tekstylnego w Indiach i Bangladeszu, gdzie lokalne warunki komplikują standardowe procesy barwienia.

Warto jednak wspomnieć o ryzykach. Manipulowanie genomem ekstremofili i tworzenie hybrydów o dotąd niespotykanej odporności wymaga bardzo rygorystycznych zasad bezpieczeństwa biologicznego. Naukowcy i regulatorzy muszą na bieżąco aktualizować przepisy, aby innowacje nie wymknęły się spod kontroli. Trudno wyobrazić sobie lepszy moment niż teraz, by wspólnie zastanowić się nad tym i wesprzeć odpowiedzialne badania.

Author

  • Agnieszka Komorowska to polska blogerka DIY, która dzieli się pomysłami na rękodzieło, dekoracje i praktyczne rozwiązania do domu.

Scroll to Top